Wnioski z Budapesztu
środa, 30 sierpnia 2023

Mistrzostwa Świata w Budapeszcie dobiegły końca. Wiązaliśmy z tymi zawodami duże nadzieje, forma fizyczna była bardzo dobra, a czasy łapane na stoperze potwierdzały, że trening przynosił dobre rezultaty. W takich warunkach, w świetle niezadowalających rezultatów trudno nie poczuć rozczarowania, a nawet bardziej smutku. Nie da się takiej sytuacji pozostawić bez analizy i wyciągnięcia wniosków.
Jednym z najważniejszych elementów przygotowań jest oczywiście trening i to w jego stronę myśli kierowane są najszybciej. Oczywiście każde zamknięcie sezonu, nawet takiego, w którym bite są rekordy życiowe a dyspozycja jest stabilna wiąże się z analizą wykonanej pracy, na podstawie której wyciągane są wnioski na przyszłość, i w oparciu o którą planowane są dalsze działania. Na szczęście ciężar ten spoczywa na trenerze, do którego mamy pełne zaufanie i wynikający z niego spokój. Za planowanie treningu w Ani przypadku odpowiada trener Jacek Kostrzeba, który jest profesjonalistą. Cały czas dużo się od niego uczymy, często rozmawiamy o treningowych planach co zawsze jest ciekawe i inspirujące. Dobre rezultaty i możliwość zademonstrowania efektów wykonanej pracy nie są jednak jedynie wypadkową wyłącznie dyspozycji fizycznej osiągniętych adaptacji. Gdyby tak było, zapewne efekt byłby inny, a książki o takich aspektach przygotowania jak dieta, regeneracja, psychika nigdy by nie powstały. Jest szereg czynników rzutujących na formę, za które odpowiada sportowiec i jego otoczenie. Byłem przekonany, że po Eugene i Monachium wyciągnęliśmy dużo konstruktywnych wniosków, wchodząc w sezon 2023 byliśmy na maksa zmotywowani i zdeterminowani by połapać te pojedyncze procenty składające się na efektowną. Możliwe, że właśnie ten poziom motywacji zdeterminował działania, które nie zawsze miały pozytywne rezultaty.

Zbyt dużo biegania…
i wcale nie chodzi tu o kilometraż.
Bardzo lubię wywiady ze sportowcami, szczególnie te z lekkoatletyki i najlepiej z najwyższym levelem zawodników w biegach średnich i długich. Wbrew pozorom w Internecie jest ich sporo, niemniej nie cieszą się one zbyt dużą popularnością, co uważam za dziwne – mnie wydają się mega ciekawe. Można z nich wysnuć wiele ciekawych wniosków dotyczących podejścia do biegania, metod treningowych itp. Przez ostatnie miesiące dosłownie chłonąłem wszystkie treści jakie publikowano na bieżąco, z rozpędu słuchałem także archiwaliów. Pewnie kiedyś zrobię na tej podstawie wpis, tymczasem zdarzały się wielodniowe maratony, gdy byłem w stanie mówić wyłącznie o bieganiu. Pomimo, że moim celem było wyciągnięcie jak największej ilości wartościowych wniosków, a sam widziałem siebie jako osobę pozytywnie zaangażowaną w zajęcie żony, to nie przeszło mi przez myśl, że tym samym mogę niekiedy zachwiewać pewnością, którą trzeba mieć w zakresie realizowanego procesu przygotowawczego. Ponadto, gdy pomyślę, że sytuacja mogłaby się odwrócić i to Ania całymi dniami mówiłaby do mnie o zarządzaniu projektami, którymi ja się zajmuję, to prawdopodobnie przepaliły by mi się styki. W praktyce momenty, które powinny być przeznaczone na wypoczynek mentalny i reset głowy wypełnione były nieustanną gadką o treningu, zawodach, wynikach. Gdy to piszę wyobrażam sobie, że moja gadająca głowa niczym nigdy niewyczerpujący się odkurzacz rumba podąża za Anią z pokoju do pokoju wciąż nawijając o bieganiu xD Dramatico.

Zbyt dużo oglądania biegania
Jako biegowy świr oglądając biegowe wywiady rozkminiłem niszę w niszy, czyli filmiki z treningów. Stały się one moim ulubionym wieczornym serialem, na który skazana była także moja druga połówka xD Tak, widziałem już chyba wszystko, włącznie z całą filmografią Stanisława Śmietany, którego z tego miejsca serdecznie pozdrawiam 😀 Niestety, bez wątpienia nie pomagało to we wspomnianym resecie mentalnym, a raczej przyczyniało się z wolna do rosnącego przesytu i zmęczenia. Naturalnie treningi innych sportowców, wykonywane na losowych etapach karier i okresów przygotowawczych były okazją do nic nie wnoszących i niepotrzebnych porównań. W przypadku biegów średnich jest to o tyle skrajnie bezsensowne, że dróg do sukcesu jest bardzo wiele a wśród najlepszych spotykamy skrajnie odmienne profile fizjologiczne. Jestem przekonany, że gdybym się nad tym głębiej zastanowił wpadłbym na to, że moja zajawka może mieć destrukcyjne następstwa. Niestety ta refleksja nie pojawiła się na czas.
Zbyt dużo informowania
W bieżącym roku robiliśmy kapitalny remont. Jak łatwo się domyślić w sytuacji, w której prace sięgają kucia wylewek i burzenia ścian pojawiają się liczne przeciwności i frustracje. Zawsze coś idzie nie tak, i gdy pojawia się problem (w efekcie którego znowu dowiadujemy się o kolejnych kosztach) wydaje się on zawsze duży i powoduje napięcie. Pary cisną te tematy najczęściej razem, chociaż nie jest to koniecznością, a raczej wynikiem faktu wspólnego życia. W rzeczywistości każdy problem, którym się dzieliłem mogłem załatwić sam. Informowanie zawodniczki przebywającej kilka 10 tys. kilometrów od miejsca akcji o tym, że strop cechuje nierówność poziomu wynosząca 8 cm co ma istotne implikacje dla osób, które za chwilę mają lać tam wylewkę, lub że ściany są nierówne albo, albo, że rozszczelniło się ogrzewanie centralne nie wnosi nic poza kolejnym psychicznym i fizycznym napięciem. Oczywiście podczas remontu (który wciąż nie jest skończony i nie będzie domknięty przez dłuższy okres) pojawiło się takich tematów multum. Bez wątpienia mogłem więcej zachowywać dla siebie. Cóż… czasu nie uda się cofnąć. Wyciągnę wnioski wszak prac remontowych wciąż jest przed nami bardzo dużo:) Dotyczy to z resztą ogółu kwestii formalnych i tzw. życiowej bieżączki. Poprawimy się!
Niedostatek resetów

Terminarz zawodowego sportowca jest napięty. Treningi, które w okresie przygotowawczym realizowane są najczęściej dwa razy dziennie niemalże uniemożliwiają dalsze wyjazdy. Nawet gdyby były one zaplanowane w miejsce, w którym jest stadion, to dłuższe podróże raczej nie są wskazane z uwagi na ich obciążający wpływ na aparat ruchu (wskazane jest unikanie długotrwałego przebywania w pozycji siedzącej). Dalekie wyjazdy to jednak nie jedyny sposób na reset głowy. W sezonie 2023 brakło nam trochę inwencji w tym zakresie. Codzienna rutyna sprawiła, że trochę nie doceniliśmy korzyści wynikających ze zmiany otoczenia. Udało nam się wprawdzie wyjechać na wakacje i świetnie wypoczęliśmy, było to już jednak po zamknięciu sezonu. W zakresie sposobów na zrelaksowanie głowy i zmniejszanie napięcia mamy z pewnością spore rezerwy, które z pewnością wykorzystamy w roku olimpijskim:)